Twój Strażnik wagi
Dodatki na bloga
Kategorie: Wszystkie | Dieta | przepisy
RSS
piątek, 25 czerwca 2010
92 dzień

Wakacje, znowu są wakacje

na pewno mam rację

wakacje znowu są!

 

Świadectwa odebrane, lanie wykonane. Teraz już wolne...

A tak serio to się pochwalę: mój synek ma średnią ocen 4,8. Na koniec zeszłego roku miał 3,6 więc różnica spora ;) Córcia jeszcze opisowo, bo drugą klasę skończyła, zdolna jest, tylko leniwa.


Co do diety, to ostatnio jakoś mi nie idzie. Co prawda waga spada, ale tak pomalutku, że mam coraz mniejszą motywację. Tak co drugi-trzeci dzień przychodzą mi do głowy myśli, żeby już na trzeci etap przejść. Coraz bardziej tęsknię za owocami, czy kromką pszennego chlebka.



 

 

 

19:26, antess32 , Dieta
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 15 czerwca 2010
82 dzień

Hurra! Osiągnęłam półmetek, a nawet przekroczyłam. Po prawie 3 miesiącach cięzkiej pracy nad swoim obżarstwem udało mi się schudnąć 10,2 kg. Teoretycznie muszę schudnąć drugie tyle w ciągu następnych 81 dni. Akurat do końca wakacji.

Wstałam dzisiaj o 5:50, właściwie nie wiem czemu. Chyba dlatego, że słońce mi świeci prosto w okna. Zapowiada się ładny dzień. Wczoraj moja mamusia wróciła z sanatorium, wypoczęta i opalona, chociaż mówi, że pogoda to raczej nieciekawa była. A dzisiaj mamy podwójną imprezę w rodzinie: ciotki Jolki imieniny  i urodziny Księciunia. Znowu trzeba mi będzie sporej mobilizacji, żeby się nie objadać ciastem. Na przykład takim:

06:36, antess32 , Dieta
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 13 czerwca 2010
80 dzień

Nareszcie moja waga zlitowała się i drgnęła - odrobinę w dół. Po prawdzie to tylko i wyłącznie moja wina, bo brak silnej woli...


Byliśmy wczoraj na inauguracyjnym otwarciu naszego ulubionego basenu - dzieciaki nie mogły się doczekać, żeby wskoczyć do wody! Ja tylko na chwilę weszłam i zaraz wyskoczyłam, bo zimna woda brrr. A potem leżałam sobie i przypiekałam się na słoneczku... I teraz oczywiście wyglądam jak prosiaczek z rożna ;) Wieczorem jednak nad Wrocławiem przeszła ulewa i o wiele chłodniej się zrobiło od razu. Teraz już nie będzie takich afrykańskich upałów.

Normalka, skoro umyłam okna, to już musiało padać!


 

13:11, antess32 , Dieta
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 czerwca 2010
76 dzień

Ależ upał dzisiaj! Na moim termometrze zaokiennym, w cieniu, było 34 stopnie. A ja jeździłam po mieście i oglądałam mieszkania. Na szczęście mam klimę w aucie, więc jeszcze żyję...

Jedno z trzech mieszkań bardzo mi się podobało. Co prawda w bloku, ale osiedle ładne, zielone, spokojne. Blisko centrum, szkołę widać z okien, a i cała reszta też bliziutko. A najbardziej podoba mi się widok z okien - praktycznie cały Wrocław i okolice, bo mieszkanko jest na 10 piętrze i nic nie zasłania. Jest 5 pokoi, dosyć duża kuchnia, ogromny balkon i własny schowek na strychu. A jak porównałam sobie koszty miesięczne, czyli opłaty za mieszkanie, prąd, itp. z kosztem dojazdu do domu na wsi, nie licząc już straconego czasu, to wynik jest korzystniejszy dla mieszkania. Więc nie agitujcie za domkiem na wsi, bo jednak się nie zdecyduję. Gdyby to chociaż miasteczko było...

Z dietą ostatnio miałam problem, bo przed okresem dostałam takiej "gorączki cukrowej" że nie mogłam się powstrzymać. Nie pomagał słodzik, ani Cola light, musiałam jeść czekoladę. A poza tym prawie codziennie gotuję makaron dla Księciunia, bo to italianiec i polskiej kuchni nie lubi za bardzo. A jak tu ugotować coś bez spróbowania? Na szczęście waga na razie ustabilizowana, małe wahania to chyba każdemu się przydarzają. Mama na szczęście już w poniedziałek wraca z sanatorium, więc będę miała mniej pokus. A najpiękniej będzie jak pojadą spowrotem zabierając ze sobą moje dzieciaczki. Trzy tygodnie luzu!

22:12, antess32 , Dieta
Link Komentarze (2) »
piątek, 04 czerwca 2010
71 dzień

Ale dzisiaj gorąco! Wreszcie przyszło lato, już wczoraj wieczorem zrobiło się o wiele cieplej, a dzisiaj to prawdziwy upał.

Podpowiadacie mi, Dyrdymałki i Śliweczko, że mam się przenieść na wieś. Powiem Wam, że od urodzenia, czyli prawie 39 lat, mieszkam w centrum miasta, ciężko mi sobie wyobrazić nawet, jak się mieszka na wsi. Wiadomo latem jest świetnie, pięknie, zielono, świeże powietrze, lasy dookoła. Ale przeraża mnie zima, codzienne dojazdy do szkoły i do pracy, nawet jeśli znajdę jakąś pracę bliżej, to każdy wypad do sklepu, czy do kina, do przyjaciół, to będzie 30 km w jedną stronę. W mieście jest wszystko blisko, tam nie ma praktycznie nic. Jeżeli będę pracować we Wrocławiu, to ten piękny wymarzony domek z ogródkiem stanie się noclegownią zaledwie. A kto będzie kosić trawkę i sadzić kwiatki...

Dlatego, mimo wszystko, szukam odpowiedniego mieszkania, najlepiej w obrębie Wrocławia. Może być nawet w bloku.

22:50, antess32 , Dieta
Link Komentarze (2) »
niedziela, 30 maja 2010
66 dzień

Od tygodnia biję się z myślami: kupić dom na wsi czy nie?

Wszystkie wady i zalety przeanalizowane, ale co z tego, jesli nie umiem podjąć cholera decyzji!!!

 

19:20, antess32 , Dieta
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 maja 2010
60 dzień

No i Wrocław się obronił przed wielką wodą, jedynie Kozanów zalało. Ale to było do przewidzenia. Jakiś idiota wymyślił, żeby wybudować osiedle na terenie zalewowym, a powódź w 1997 niczego nie nauczyła, bo dobudowano nowe bloki!

W zeszłą środę przyjechała moja mama ze swoim księciuniem, więc zrobiło się ciasno. Może wreszcie dojdzie do skutku zmiana mieszkania w domek z ogródkiem. Wyszukałam kilka ciekawych ofert, wczoraj już oglądali i jeden z domów się bardzo spodobał. Co prawda jest na wsi 30 km od Wrocławia, ale skoro inni sobie radzą z dojazdami do szkoły czy do pracy - to my też sobie jakoś damy radę.

Dzisiaj wyprawiłam córcię na zieloną szkołę, a mamusię do sanatorium. Chata pusta praktycznie, zostało tylko jedno duże dziecko (facet mojej mamy), jedno mniejsze (synek), pies, no i ja. A ja się byczę na L-4. Chodzę lekko przygięta, więc o pracy nie ma mowy. Dostałam całą walizkę lekarstw, mam nadzieję, że mi niedługo przejdzie. Gorzej z dietą, bo mnie ssie do jedzenia tego czego mi nie wolno. Mama przywiozła całą masę dobrych rzeczy, oni wszyscy się opychają - a ja mogę tylko pomarzyć. Przyznaję, trochę nagrzeszyłam. Ale jak tu się nie skusić...

21:38, antess32 , Dieta
Link Komentarze (3) »
piątek, 21 maja 2010
57 dzień

Witajcie!

Bardzo długo nic nie pisałam, bo czasu brak. A dzisiaj z samego rana najpierw wielka uciecha - bo na wadze "6" z przodu, a potem - nieszczęście mnie w pracy spotkało. Tak się ostro schyliłam, że strzeliło mi coś w plecach i już się wyprostować nie mogłam. Moja kierowniczka tak się przejęła, że zadzwoniła na pogotowie! Zawiozła mnie na fotelu do biura i ponad 1,5 godziny czekałyśmy aż karetka przyjedzie. W rezultacie do szpitala zawiózł mnie samochód dyrektora, bo na pogotowiu powiedzieli, że będziemy czekać jeszcze może pół godziny, a może ze 4.

Na ostrym dyżurze lekarz oświadczył, że bolące plecki - to nie jego sprawa, bo NFZ nie refunduje. Kazał mi do lekarza rodzinnego się udać. Myslałam że mnie szlag trafi. Tyle tylko że mi prześwietlenie kręgosłupa zrobili.Teraz na pół leżąc, na pół siedząc w łóżeczku - po 4 tabletach przeciwbólowych - zażywam sjesty. A w poniedziałek udam się do rodzinnego po zwolnienie i jakieś leki.

Kochana Śliweczko, wyczytałam w Twoim blogu, że w sierpniu macie urodziny - Ty i Twój mąż. Zwróciło to moją uwagę, bo i ja i mój synek - mamy 16 sierpnia urodziny! Nawet mój eksmąż jest z sierpnia, tylko córcia jest z października.

A teraz jednocześnie oglądam wiadomości o powodzi, bo fala kulminacyjna na Odrze zbliża się do Wrocławia, już w nocy ma być u nas. A ja mieszkam w rejonie, który był zalany w 1997 roku. Tyle że na 3 piętrze. Wczoraj poszła w miasto plotka, że zakręcą wodę w kranach, więc jak się naród rzucił do sklepów, to w marketach mineralnej zabrakło, a małych osiedlowych ceny popodnosili. Butelkę wody, która wcześniej kosztowała 1,50 zł - wczoraj sprzedawali po 3,50zł. Co niektórzy to nawet na katastrofie chcą się dorobić. No zobaczymy jak będzie - jutro się okaże.

A tak wyglądała powódź w 1997r. z dachu budynku, w którym mieszkam.

17:37, antess32 , Dieta
Link Komentarze (1) »
wtorek, 11 maja 2010
47 dzień

Tak, mam czego chciałam.

Praca, owszem, zarabianie pieniędzy jest przyjemne, ale czekać 8 godzin na wyjście z pracy, to już przesada! Wstań człowieku wcześnie rano, wypraw dzieci do szkoły, jedź i pracuj. Po południu: stój w korkach, zrób po drodze zakupy, potem obiad, sprzątanie, pranie, odrabianie lekcji, itp. itd. A do tej pory wydawało mi się, że ja siedząc w domu nie mam czasu, ha ha.

Za to waga mnie cieszy - 71,9 kg. Spodnie mi zjeżdżają, pasek muszę nosić. I oby tak dalej pomimo małych grzeszków, które mi się zdarzają. Muszę się tu przyznać, że zjadłam przedwczoraj pączka. Ale na drugi dzień nie było jakiegoś spektakularnego wzrostu wagi - na szczęście.

Brysska - moje skarby już duże, odchowane. Synek ma prawie 12 lat, a córcia 7,5 roku. Same już chodzą do szkoły, a jak byli mali, to też cierpiałam, że muszę siedzieć z nimi.

Teraz czasami żałuję, że już mają swoje tematy, tajemnice, jakieś zajęcia, do których mnie nie dopuszczają. Dzieci tak szybko rosną, że ani się spostrzeżesz, a Twoje też urośnie, a Ty będziesz miała czas na inne rzeczy.

A to moje dzieciątka:


22:21, antess32 , Dieta
Link Komentarze (4) »
czwartek, 06 maja 2010
42 dzień

Ja się chyba zastrzelę!

źródło: http://www.techeblog.com/index.php/tech-gadget/feature-world-s-smallest-revolver-with-video-

Źródło: techeblog.com

Od trzech dni, a raczej nocy nie mogę spać, bo coś mnie boli w plecach. Mam wrażenie, że to nerki. Dukan obiecuje, że przy odpowiedniej ilości napojów nie powinno być problemów zdrowotnych. I teraz już sama nie wiem, czy może za mało piję, czy to może coś innego...

Byłam dzisiaj na badaniach wstępnych do pracy, miałam nadzieję, że każą zrobić jakieś wyniki typu krew, mocz, ale niestety nie. Będę musiała pójść prywatnie, albo do lekarza rodzinnego po skierowanie. Mam nadzieję, że to nic złego.

A od poniedziałku zaczynam nową pracę.

16:57, antess32 , Dieta
Link Komentarze (5) »
 
1 , 2 , 3